Żaba

Na dużym żółtym liściu w czasie dżdżu
Siedziała żaba czemu właśnie tu,
Nie wiedział nikt i żaba chyba też,
Nie widziała siedząc żuła perz,
Kontemplowała deszcz przeżuwając perz.

 

A nieopodal żaby kucnął jeż,
Dla towarzystwa żabie żuł coś też,
W jeżynach nagle żaba rzekła mu,
Ja cię „je tame” mój żu żu,
Naprawdę „je tame”, chcę cię teraz tu.

 

I w żabie wzięła go ramiona,
Kochanka żaba, żaba żona,
A z długich rzęs kapały żabie szczęścia łzy.
I tuli żabią twarz do jeża, jak hełm się tuli do żołnierza
A tłumiąc łzy śpiewa mu only ty.

 

Czy w szczęści nie przeszkodzi różna płeć,
Zażenowany jeż chciał żabie rzec,
Lecz żaba znowu go „je tame”,
I pieści dłoń, mami snem,
Pasjanse składa mu z samych żabich serc.


I szepcze mu mój mały książę,
Jeżeli kiedyś zajdę w ciążę,
Potomstwo mieć to w życiu najważniejsza rzecz.
Urodzę tobie jeżo- żabki, tak trochę z ojca trochę z matki,
Tak jedno w tę, drugie w tę pół na pół.

 

Tak w życiu bywa żabę kocha jeż
I pomyśl ile szczęścia mógłbyś też,
Przy żabie zdobyć gdybyś jeżem był,
Więc proszę cię, z całych sił
Mój drogi jeżu kochaj żabkę swą.
Byś i ty mógł ronić szczęścia łzy.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *